Dzieci niesłyszące w szkołach masowych-spotkanie z pania Marzenną

W naszym Ośrodku dnia 27 marca br. odbyło się kolejne spotkanie rodziców dzieci objętych wczesnym wspomaganiem rozwoju. Wychodząc naprzeciw potrzebom rodziców poświęcone ono było przedstawieniu sytuacji dzieci niesłyszących uczęszczających do szkół ogólnodostępnych i integracyjnych. Wspólną naszą wolą było, aby w tym spotkaniu udział wzięły osoby na co dzień  doświadczające powyższych okoliczności.
Naszymi ekspertami, jak same siebie żartobliwie nazywają, były: Pani Marzena, mama oraz Marysia, Jej córka. Pani Marzena jest mamą trójki dzieci, z których dwoje ma głębokie uszkodzenie słuchu. Marysia jest licealistką, dziewczyną bardzo sympatyczną, towarzyską, uzdolnioną plastycznie, o licznych, szczególnie humanistycznych zainteresowaniach. Obecnie przeżywa fascynację dramaturgicznym dorobkiem Williama Shakespeare’a i intensywnie czyta jego dzieła.  Marysia jest osobą głuchą, wyposażoną w dwa aparaty słuchowe. W czasie spotkania wspominano również o synu Pani Marzeny, uczniu II klasy integracyjnej szkoły podstawowej.
Obecni rodzice pytali o trudności i problemy związane z nauką niesłyszącego dziecka w placówkach masowych. Pytali o sposoby zaradzenia im. Interesującym wątkiem rozmowy było zagadnienie rozwoju językowego dzieci Pani Marzeny, który przebiega u nich w odmienny sposób. Marysia jest osobą bardzo sprawnie władającą językiem fonicznym od wczesnego dzieciństwa, natomiast syn w relacjach z ludźmi posługuje się systemem językowo - miganym i dopiero od niedawna intensywnie wchodzi w świat mowy. Oboje oni od wczesnego dzieciństwa poznają polski język pisany. Rodzice czytają im książki i oni sami także czytają.
Obie Panie odpowiadając na pytania zebranych mówiły o aparatach (i dlaczego to nie implanty), o tym, co można usłyszeć, a co sprawia trudności, o stosowanym systemie FM, o mówieniu, słuchaniu i miganiu, o życzliwych ludziach, których więcej niż niechętnych, o koleżankach i kolegach, których na szczęście jest wystarczająco, o radościach wielkich i małych  i o troskach, których nie da się uniknąć.
Wydaje się, że spotkanie było przydatne. Na pewno przebiegało w bardzo sympatycznej atmosferze. Marysia wszystkich urzekła, a Pani Marzena wprawiła nas w podziw.